Wnętrza

Szwedzki minimalizm

Po wielu latach silnego konsumpcjonizmu i dążenia do tego żeby mieć jak najwięcej, pewna grupa ludzi zaczyna mówić „dość”. Można nazwać ich minimalistami lub fanami szwedzkiego podejścia do życia.

To właśnie Szwecja stała się bowiem w ostatnich latach dla wielu utopijnym miejscem na ziemi, gdzie wszyscy żyją świadomie i bez stresu.

Nie wiem czy to prawda, ale liczne badania wskazują na Szwecję jako kraj, którego obywatele rzekomo są najszczęśliwsi. Czy to jest w ogóle możliwe? W końcu zima tam trwa w zasadzie pół roku? Jeżeli wierzyć Szwedom, to tak. Wystarczy zapalić kilka świeczek, zakopać się pod kocem i świat nabiera barw.

Na fali zachwytu Szwecją, rynek został zalany książkami o tematyce związanej z nieuchwytnym hygge. Producenci świec nie nadążają z produkcją, a my w pocie czoła układamy poduszki, zarzucamy finezyjnie koce na kanapę i męczymy się okrutnie żeby było miło. Ja w swojej domowej biblioteczce mam dwie tego typu książki. Hygge Klucz do Szczęścia oraz Żyj Lagom. Nie wiem co ze mną jest, ale lubię kupować książki o tym jak żyć lepiej, natomiast zawsze, no prawie zawsze, czuję się zawiedzona po przeczytaniu. Bo przecież wiem, że nie należy się przepracowywać, brudny garnek z zlewie to nie koniec świata, a czas spędzony z dobrą książką i kubkiem herbaty pod kocykiem to się nazywa relaks. Właściwie każdy rozsądny człowiek to wie, ale jakoś tak się porobiło, że jak nie przeczytamy książki na ten temat to jakby nie wiemy.

Hygge

Książka jest pięknie wydana. Zdjęcia, czcionka i ogólnie szata graficzna bardzo przypadły mi do gustu. Czyta się ją w jeden wieczór. A to trochę szkoda, bo nie zdążyłam się nią nacieszyć. Za to jest to taka pozycja do której można często wracać, czytać pojedyncze rozdziały i zachwycać się zdjęciami. Są też przepisy na różne smakołyki. Tutaj nic nie musi być fit, co po nalotach dywanowych healthy batoników, jest miłą odmianą.

Co ważne, w książce przeczytamy nie tylko o tym co zrobić żeby było miło i przytulnie. Znajdziemy tu również rozdziały o szwedzkim designie, modzie oraz propozycje na spędzenie wolnego czasu czy rekomendacje dotyczące restauracji.

Dla mnie najbardziej interesującym rozdziałem jest ten traktujący o wnętrzach. Chociaż niewiele mam wspólnego ze Szwedami, to charakter i klimat mojego domu oraz otoczenia są dla mnie bardzo ważne. Ze względu na deficyt  naturalnego światła, Szwedzi cenią sobie lekkie i przejrzyste wnętrza. Nie zagracają swojego otoczenia i dominują w nim jasne kolory oraz naturalne materiały. Ta książka z pewnością przypadnie do gustu fanom stylu skandynawskiego.

Szwedzki design to nie Ikea. Czy raczej, nie TYLKO Ikea.

I nie zrozumcie mnie źle. Nie mam problemu z Ikeą (no może mam jeden, taki, że nie ma jej w moim mieście), a nawet lubię czasem tam zajrzeć i wydać grube pieniądze na rzeczy, których bardzo potrzebuję, tylko jeszcze o tym nie wiem. Chodzi bardziej o to, że Szwedzi naprawdę mają czym się pochwalić jeżeli chodzi o ponadczasowy design.

Żyj Lagom

Wydanie do złudzenia przypomina Hygge. Nieco przegadana. Lagom znaczy tyle co „w sam raz”. I tak podobno żyją Szwedzi. To taki trochę szwedzki minimalizm. Filozofia lagom odnosi się do żywienia, pracy, konsumpcjonizmu i w zasadzie każdej innej dziedziny życia. I w sumie książka skupia się właśnie na tym, tyle że zamiast w jednym zdaniu to na kilkudziesięciu stronach. Czyta się szybko i równie szybko zbiera kurz na półce.

Za to z całą pewnością jest pięknie wydana. Zdecydowanie sama książka jest lagom.

Mimo tego, że książka o hygge bardziej przypadła mi do gustu, to tak naprawdę obydwie propozycje będą miłym przerywnikiem w zabieganym dniu. Warto je przeczytać, chociażby dla pięknych fotografii i inspiracji.