Lifestyle,  Strona główna,  Wnętrza

Przygotowania do przeprowadzki

Jak już pisałam jakiś czas temu: przeprowadzamy się! To ogromna zmiana dla naszej rodziny, bo będziemy mieszkać nie tylko w innej okolicy, ale mieście, a nawet województwie. W naszym obecnym domu mieszkamy od siedmiu lat i zdążyliśmy nagromadzić naprawdę sporo rzeczy. Chociaż bardzo się pilnujemy i nie lubimy żyć w zagraconej przestrzeni, to z całą pewnością aktualna przeprowadzka będzie dużo bardziej wymagająca niż ta zaraz po studiach. Po pierwsze, już nie mieszkamy w jednym wynajętym pokoju na stancji, a po drugie jest nas teraz czworo, a nie dwoje. Wreszcie warto wspomnieć o wszystkich dodatkowych przedmiotach związanych np. z posiadaniem ogrodu. Z tego też powodu postanowiłam przygotować się do przeprowadzki jak najlepiej potrafię. Wprawdzie D-day dopiero za trzy tygodnie (albo już za trzy tygodnie), ja powoli zaczynam pakowanie i wszystkie „poboczne” czynności, które mają mi to ułatwić.

Pierwsza rzecz jaką robię już od dłuższego czasu to zapisywanie wszystkiego co mi przyjdzie do głowy. Każda mała rzecz, jak np. wizyta u znajomego lekarza, ląduje w notatniku. Pamięć ludzka jest bardzo zawodna, a ja w dodatku należę do osób, które wprost uwielbiają robić listy.

Tak jak przed momentem wspomniałam, zadbałam o to żeby jeszcze przed zmianą miejsca zamieszkania każdy z nas odwiedził fryzjera, dzieci swojego laryngologa, a ja kosmetyczkę. Upewniłam się, że oddałam wszystkie książki do biblioteki i pozamykałam różne mniejsze i większe sprawy na miejscu. Zrobiłam to po to żeby np. chwilę po przeprowadzce, w całym zamieszaniu nie myśleć o tym, że Tymek powinien otrzymać w najbliższym czasie szczepionkę, a Emilka odwiedzić laryngologa. Nie chce od samego początku myśleć o tym do jakiej przychodni się zapisać, bo po prostu wolę te sprawy, które mogę przewidzieć, załatwić w dobrze znanym nam środowisku.

Kolejna rzecz jest chyba oczywista. Jeszcze przed rozpoczęciem pakowania zrobiłam w domu wielkie porządki i wyrzuciłam lub oddałam wszystkie przedmioty, których już nie potrzebujemy albo nie chcemy. Każda taka zbędna rzecz zabiera cenne miejsce w pudłach. A pudła potem trzeba przecież nosić.

Parę dni temu zrobiłam też wielkie porządki w rachunkach. Zostawiłam tylko te z ostatniego roku i przekażę je nowym właścicielom domu. To niby tylko uporządkowanie jednego segregatora, ale nie widzę sensu w przewożeniu zbędnej makulatury z miejsca na miejsce. W dodatku, w nowym domu i tak będę musiała znaleźć miejsce dla każdej rzeczy i nie chcę marnować energii na papiery, których w ogóle nie potrzebuję. Przy okazji utworzyłam teczkę dla nowych właścicieli domu, w której są wszystkie ważne gwarancje na np. okna i inne sprzęty oraz instrukcję obsługi piekarnika. Wszystko co może być im przydatne dostaną od nas uporządkowane i poukładane. Mam nadzieję, że im to też ułatwi wejście w nową przestrzeń.

Przejrzałam też wszystkie leki. Mino tego, że robię to przynajmniej raz w roku, to znowu nazbierałam reklamówkę rzeczy przeterminowanych lub takich, które już za długo stały otwarte i nie nadawały się do użytku. To szczególnie ważne, bo leków nie można po prostu wyrzucić do kosza. Utylizuje się je w aptece. Nie ma sensu przewozić stosu przeterminowanych specyfików, a nie chciałabym na parę dni przed przeprowadzką latać po aptekach ze starymi lekami. A tak mam już to z głowy.

W ramach przygotowań uporządkowałam też kwiatki. Przesadziłam te które tego potrzebowały, zadbałam o nie, a przy okazji zrobiłam porządek w doniczkach. Dzięki temu, po przyjeździe do nowego domu, odstawie je na miejsce i nie będę martwić się tym, że niektóre nie są w najlepszej kondycji, a na mnie czeka masa pilniejszych rzeczy do rozpakowania. Taka niby drobna rzecz, ale ja kocham swoje kwiatki i nie pozwolę żeby ucierpiały na tej całej zmianie😊

Idąc tym samym tokiem myślenia co przy okazji porządkowania rachunków, rozprawiłam się z notesami. I tak na przykład miałam zeszyt, którego używałam do robienia notatek na zajęciach w trakcie moich studiów. Zapiski były bardzo chaotyczne i niedbałe, bo pisane w pośpiechu. Jednocześnie była tam masa ważnych dla mnie informacji i luźno latających karteczek. Pewnego sobotniego popołudnia wszystko ładnie przepisałam do osobnego zeszytu, a ten stary wyrzuciłam. Teraz przynajmniej wiem, że za parę miesięcy, kiedy będę potrzebować jakiejś informacji to szybko i sprawnie znajdę ją w notatniku i nie będę się zastanawiać „co poeta miał na myśli”.

Ponieważ nowy dom będzie znacznie większy od tego aktualnego, wiele przedmiotów zmieni swoje miejsce. I tak na przykład, teraz gry „ogólne” trzymamy w komodzie w salonie, ale gry typowo dziecięce są w pokojach u Tymka i Emilki. W nowym domu wszystkie gry będą w jednym miejscu. Tak samo dokumenty i artykuły biurowe. Teraz część jest na dole, część w naszej sypialni. Później wszystko będzie w dodatkowym pokoju na dole. Dlatego też pakuję wszystko pokojami. W tym momencie wymaga to trochę więcej wysiłku, bo już muszę zastanowić się co gdzie będzie leżeć, ale mam nadzieję, że znacznie ułatwi mi to rozpakowywanie.

Namiętnie teraz piorę i czyszczę. Tutaj znowu zadaję sobie więcej trudu przed przeprowadzką, po to żebym potem miała łatwiej. Wyprałam wszystkie narzuty na łóżka, koce, poduszki ozdobne, zasłony i co tylko się da. Pilnuję też żeby ubranie było prane na bieżąco i żeby np. nie okazało się, że komuś skończyły się czyste skarpetki, a pralka nie jest jeszcze nawet podłączona i nikt nie wie gdzie jest proszek do prania (bardzo prawdopodobna sytuacja).

Planujemy również przeprowadzić się dzień po wyprowadzce poprzednich właścicieli. Robimy to po to żeby mieć ten jeden dzień na dokładne posprzątanie domu i zrobienie zakupów spożywczych. Chodzi o to żeby nie myśleć o tym co zjemy na kolację po całym dniu przenoszenia pudeł. Wszystko będzie gotowe czekało na nas w kuchni. Jest to szczególnie istotne, bo przeprowadzamy się z dziećmi i nie zamierzam ich głodzić w pierwszym dniu w nowym domu😊 (ani w żadnym kolejnym, dla jasności).

Zamierzam też spakować całą rodzinę jak na tygodniowe wakacje. Chodzi o to żeby wszystkie potrzebne przedmioty użytku codziennego były pod ręką w walizce. Nie chcę kończyć męczącego dnia przeprowadzki szukając szczoteczek do zębów i piżam.

To są moje plany na zbliżającą się rewolucję. Macie może jeszcze jakieś rady, które pomogą nam przetrwać ten czas? Chętnie o nich poczytam.