Strona główna,  Wnętrza

Metamorfoza salonu

Mieszkamy w dosyć starym domu, wybudowanym w latach 60-tych. Zanim się do niego wprowadziliśmy, dokonaliśmy generalnego remontu. Popełniliśmy przy tym jakieś milion błędów i teraz sukcesywnie je naprawiamy.

Największą zmianę w układzie domu przyniosło wyburzenie ścian. Otworzyliśmy pokój, przedpokój, kuchnię i częściowo klatkę schodową, tak by powstała jedna powierzchnia.

Tak było przed.
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
P1010278.JPG
 

Początkowo chciałam żeby dom był w ciepłych brązach i beżach, ale już po chwili nie mogłam na to wszystko patrzeć. Zmiana wydawała się bardzo kosztowna, bo wiązała się z malowaniem ścian (a że całość właściwie łączyła się z korytarzem na górze, to w zasadzie trzeba było pomalować prawie wszystkie ściany w domu), wymianą wypoczynku i dywanu. Nie wiem jak to jest, ale w moim przypadku wszystko zaczyna się od „jednej małej zmiany”, a kończy na totalnej demolce.

 

blog030618 (24 of 35).jpg

 

Pomalowaliśmy ściany na biało i wymieniliśmy wypoczynek na narożnik. Narożnik pochodzi z firmy Corneros i po prawie dwóch latach użytkowania, mogę go polecić z czystym sumieniem. Wybraliśmy tkaninę dziecio i psoodporną i spisuje się rewelacyjnie. Dodatkowo ma pojemnik na pościel (co w małych domach jest bardzo istotne) oraz funkcję spania (chyba jeszcze istotniejsze). Stary wypoczynek wylądował całkiem niedaleko, bo przygarnęli go studenci, mieszkający w domu po drugiej stronie ulicy.

 

blog030618 (25 of 35).jpg

 

Po paru miesiącach zakupiliśmy nowy dywan. Nadal bardzo mi się podoba, ale uważam, że mógłby być nieco bardziej sztywny. Biegające dzieci oraz pies wyczuwający kota w pobliżu, mogą zrobić z niego smutny kłębek, zwinięty gdzieś pod stolikiem.

blog030618 (32 of 35).jpg
 

Potem przyszła kolej na stolik kawowy. Nie chciałam żeby był duży, bo potrzebujemy miejsca dla dzieci do zabawy (i dla psa, żeby mógł się do woli uganiać za własnym ogonem). Ponieważ na tym etapie rozpoczęło się u mnie szaleństwo na drewno, musiał być wykonany właśnie z tego materiału. Znalazłam idealny stolik, ale kosztował prawie tysiąc złotych. Postanowiłam poczekać na jakąś promocję i tak mi się to opłaciło, że po dwóch miesiącach cena skoczyła do 1500. Ponieważ tak mi się podobał właśnie ten stolik, a nie żaden inny, uznałam, że kupię go za ten tysiąc i dalej cierpliwie czekałam na ponowną obniżkę ceny. Po prawie roku, sklep ogłosił wielką wyprz i nowa cena to jedyne 1200 zł. Ale ja z siebie głupka nie dam zrobić, przecież od roku na niego polowałam! Po prostu obraziłam się na sklep.

Szukałam szukałam i znalazłam. Stolik o tych samych wymiarach i identycznym kształcie, tylko wykonany z drewna z odzysku (ekstra, mebel z historią!) i za trochę ponad 500 zł.

Stolik pochodzi ze sklepu regalia.eu

Tu jeszcze widać stare okna, rolety i firanki.

PSX_20180211_143252.jpg

Kiedy to wszystko już było pomalowane, powymieniane i pokupowane pomyślałam, że przydałyby się nowe okna. Stare nie były szczelne, zimą lała się po nich woda i były białe, a ja marzyłam o brązowych…. I tu znowu ruszyła cała lawina. Nowe zasłony i drewniane żaluzje zamiast rolet to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Wymiana okien wiązała się z remontem całej elewacji. Muszę przyznać, że mój mąż nie ma łatwego życia ze mną, ale za to jak ładnie sobie mieszka!

blog030618 (31 of 35).jpg

Żaluzje zostały wykonane przez firmę Blinds Service

blog030618 (34 of 35).jpg
 

W przyszłości planuję wymienić pozostałe meble. Chciałabym telewizor powiesić na ścianie, a pod nim ustawić prostą, ale pojemną komodę. Do tego jakiś fotel obok narożnika i obraz na pustej ścianie. Wtedy uznam pokój za wykończony.

Co myślicie o naszym salonie? Może coś byście zmienili, dodali, wyrzucili? Jestem ciekawa Waszej opinii.