Strona główna,  Wnętrza

Metamorfoza łazienki

Remont łazienki to niemałe wyzwanie. Zarówno logistyczne jak i finansowe. Sześć lat temu, kiedy wprowadzaliśmy się do naszego domu, zrobiliśmy w nim generalny remont. Nie ruszyliśmy jednak łazienek. I o ile ta na dole nigdy mi nie przeszkadzała, to ta górna przyprawiała mnie o dreszcze. Myślę też, że śmiało mogę powiedzieć, że była po prostu pechowa. Została zalana dwa razy!

 
blog030618 (13 of 35).jpg
 

Od początku chciałam żeby łazienka była jasna. Jest malutka, mierzy zaledwie 160×200 cm. Do tego zależało mi na tym, żeby była w miarę ponadczasowa. Piszę „w miarę”, bo uważam, że niektóre pomieszczenia, jak łazienka właśnie czy kuchnia, po prostu nie mogą wyglądać dobrze po 50 latach użytkowania. Może to trochę kontrowersyjna opinia, ale będę jej bronić. Po pierwsze, w tych pomieszczeniach jest dużo wilgoci i zwyczajnego brudu, który, nawet usuwany systematycznie, po latach zawsze z jakiegoś kąta wypełznie (osad, kamień, rdza itd.). Po drugie, dobór płytek, ich wielkość, faktura, kolor, to elementy, na które bardzo wpływa panująca moda. Są okresy kiedy modne są duże płytki, a i są takie kiedy najbardziej pożądane są maleńkie kwadraciki. Wymiana tych elementów jest jednak kosztowna i pracochłonna. Przemeblowanie pokoju, czy zakup nowej komody, po to by nadać świeżości wnętrzu, wymaga dużo mniejszego wysiłku.

Tak wyglądała nasza łazienka przed remontem. Oczywiście mieliśmy jeszcze lustro, ale zdjęcie zostało zrobione na moment przed wkroczeniem ekipy.

P1010031.JPG

W naszej łazience wymieniliśmy płytki, meble, baterie, prysznic, toaletę, drzwi i okno. Początkowo planowałam zamówić szafki i lustro na wymiar. Chodził mi po głowie kolor granatowy lub butelkowa zieleń. To byłoby dosyć odważne posunięcie. Ostatecznie jednak nie zdecydowałam się na ten krok, ale tylko ze względów finansowych. Kupiliśmy lustro i szafkę, razem z baterią i umywalką, w IKEI.

blog030618 (18 of 35)

Lustro uwielbiam, bo daje mi dużo miejsca do przechowywania. Dzięki niemu nic nie stoi na wierzchu, wszystkie kosmetyki, szczoteczki itp. są pięknie pochowane.

Ponieważ łazienka jest mała, chciałam żeby było w niej jak najmniej elementów rozpraszających. Uparłam się żeby nie było brodzika. Bardzo chciałam mieć jednolitą podłogę. Niestety, jak to w starych domach bywa, usłyszałam „nie da się”. Jak to się nie da? Da się, tylko trzeba pogłówkować! I tak oto powstał mały podest, który zgrabnie ukrywa syfon.

blog030618 (23 of 35).jpg

Zakup samej kabiny prysznicowej też nie był łatwy. Ze względu na ograniczone miejsce, musiała to być najmniejsza kabina jaką tylko można znaleźć. Jak nie trudno się domyślić, sklepy mają przeciętnie dwie takie w ofercie, z czego jedna jest w pakiecie z brodzikiem. Nam się udało i czekała na nas ta jedna jedyna, idealnie dopasowana do naszych potrzeb. Dodatkowo była przeceniona!

blog030618 (22 of 35).jpg
blog030618 (14 of 35)

Szkoda tylko, że brakowało jej jednego wspornika, o czym nikt nas nie poinformował. Kiedy zgłosiliśmy się do sklepu po brakującą część, usłyszeliśmy, że jedna z pracownic brała tą część do domu, „ale oddała, tylko nie mogą znaleźć”. A w ogóle to o co nam chodzi, przecież kabina była przeceniona, to może brakować części. Jak teraz o tym myślę, to chyba powinniśmy się cieszyć, że dostaliśmy obydwie ścianki. W końcu zapłaciliśmy połowę kwoty, to powinniśmy dostać połowę towaru. Uf…. Ostatecznie dostaliśmy brakującą cześć, chociaż ewidentnie wykręconą z innego produktu.

Skoro już jesteśmy przy prysznicu, to muszę się przyznać do małego dziwactwa. Przy zakupie produktów, które muszą stać na wierzchu, kieruję się głównie wyglądem opakowań. Pewnie dlatego mój blog traktuje o wnętrzach, a nie o kosmetykach….

Od początku chciałam użyć płytek z marmurkowym wzorkiem, ale też zależało mi na drewnianych elementach. Pojawiły się one w postaci okna, blatu i podłogi.
blog030618 (15 of 35).jpg

Podłoga miała imitować jasne drewno, ale będąc w sklepie zachwyciliśmy się właśnie tymi płytkami. Niektórzy nasi goście, nawet po dokładnym omacaniu jej, nie chcą wierzyć, że to nie drewno.

Toaletę kupiliśmy bez większych problemów. W sklepie powiedzieliśmy „poprosimy najmniejszy kibelek jaki macie”. Znowu, ograniczona przestrzeń wymusiła na nas pewne kompromisy.

blog030618 (17 of 35).jpg

Lubię jasne i niezagracone wnętrza, ale chcę też żeby były jednocześnie przytulne. Dlatego postanowiłam ożywić łazienkę dodatkami. Nawet papier toaletowy może się ładnie prezentować.

 
Jak Wam się podoba nasza łazienka?