Uncategorized

Zieleń w domu

 

Uważam kwiaty za najpiękniejszy dodatek do każdego wnętrza. W moim domu znajdują się prawie w każdym pomieszczeniu. Nie jestem aż tak zafiksowana na ich punkcie żeby z nimi przeprowadzać mini rozmówki, po to by czuły się kochane i pięknie rosły, ale lubię je i cieszę się kiedy żyją i nie usychają.

 

W moim domu dominują sukulenty. Ponieważ botanika to nie moje hobby, nie poświęcam za dużo czasu na wyszukiwanie specjalnych odżywek, przycinanie suchych listków i inne czynności około pielęgnacyjne. Zasada jest taka: raz w tygodniu woda, co jakiś czas mały prysznic i mają cieszyć moje oko. Myślę, że to  układ całkiem fair.

 

Niektóre z moich kwiatów są z naszą rodziną od wielu lat. Tak jak np. Junior. Junior ma już 9 lat i swoje imię. Dostałam go, od wtedy jeszcze chłopaka, a dziś już męża. Zamieszkał na małym parapecie w akademiku. Był świadkiem niejednej imprezy, zarwanych nocy przed egzaminem (nieprawda, nigdy nie zarywałam nocy, sen zawsze był ważniejszy;) i widział niejedno złamane studenckie serce. Wiele przeszedł w swoim życiu. Jego historia ma swoje smutne momenty, ale myślę, że zakończyła się happy endem.

Bywał już tak zabiedzony, że zerkałam to na niego to na kosz i zastanawiałam się czy to koniec naszej wspólnej drogi. Całe szczęście, za każdym razem wstawał jak Feniks z popiołów i znowu zachwycał. Dzisiaj, jako pani domu z prawdziwego zdarzenia, wiem, że nigdy, ale to nigdy, nie wolno zapominać o podlaniu mojego ulubieńca. Taka prosta rzecz a działa.

 

Sanseveria to prezent od teściowej. Oczyszcza powietrze i jest aktualnie super modna (chociaż to dziwne, że moda nie omija nawet świata roślin). Mam dwa takie cuda w domu. Jedyny problem to taki, że wygląda świetnie w każdym miejscu i po prostu nie wiem gdzie ją postawić.

 

Palma kokosowa to bardzo dziwna roślina, z którą dopiero się poznajemy. Ten kokos (nie jest jadalny, także nie radzę poświęcać kwiatka kiedy w lodówce tylko światło, bo niedziela akurat niehandlowa) wprawia mnie w zakłopotanie. Bo czy to ma tak wystawać z doniczki? Jeśli ma to kiedy będę wiedziała, że już za dużo wystaje? Jak to w ogóle podlać żeby nie porozlewać dookoła?

Nie znam jeszcze odpowiedzi na te pytania, ale traktuję tą roślinę tak jak mój szybkowar. Czyli zupełnie nie rozumiem mechanizmu działania ani instrukcji obsługi, ale wszystko gotuje się w 15 minut i tego się trzymam. Póki co palma jest u mnie od stycznia i żyje.

Jakie kwiaty najbardziej cieszą Twoje oko?