Lifestyle,  Strona główna

lubię to #2

Artykuły z serii „lubię to” nie pojawiają się u mnie często. Właściwie to dopiero drugi (pierwszy http://www.beatazakrzewska.pl/lifestyle/lubie-to-1/). A to dlatego, że jak już coś polecam to chcę żeby to były rzeczy/wydarzenia/ludzie, którzy mnie naprawdę inspirują albo wnoszą jakąś wartość do mojego życia. Prawdę mówiąc mam mieszane odczucia i podchodzę z dużą rezerwą do blogerek czy youtuberek, które każdego miesiąca wypuszczają materiał o np. kosmetycznych ulubieńcach. Jeśli jestem w stanie sobie wyobrazić, że w ciągu 30 dni może mnie zachwycić książka, muzyk, piosenka, to po prostu nie rozumiem jak to możliwe żeby uzbierać listę produktów kosmetycznych w tak krótkim czasie, które podobno są godne polecenia. Od razu węszę jakiś wpis sponsorowany i nie mam stuprocentowego zaufania.

Serum

U mnie na pierwszy ogień idzie właśnie kosmetyk. Śmierdzi jak nie wiem co (dobrze się zaczyna), za to działa i ma wspaniały skład. To ziołowe serum pomogło mi uporać się z problemami z cerą, które zaczęły się u mnie wiosną tamtego roku. O ile wcześniej nie mogłam narzekać na skórę, to w pewnym momencie coś się zepsuło i zupełnie nie dawałam sobie z tym rady. Ten, niedrogi i niby taki niepozorny kosmetyk, bardzo mi pomógł.

Herbata na wagę

Każdy kto mnie zna, wie że zależy mi na tym żeby żyć w miarę ekologicznie. Nie wariuję z tego powodu, ale uważam, że każdy z nas może przyczynić się do poprawy i tak już nieciekawej sytuacji. Od jakiegoś czasu piję herbatę kupowaną na wagę. To nie tylko działanie na korzyść ekologii, ale również dla dobra całej mojej rodziny. Udowodniono, że herbata w torebkach zawiera najniższej jakości susz i masę chemikaliów. Mając to na uwadze, nie mam ochoty podawać moim bliskim tak przygotowanego napoju. Kupuję dobrą jakościowo herbatę liściastą i przy okazji nie produkuję całej masy niepotrzebnych opakowań, które po zaparzeniu, od razu trafiają do kosza.

Green Canoe

Polska blogosfera i youtube nadal moim zdaniem są dosyć ubogie. Rzadko zdarza mi się trafić na kogoś kto mnie naprawdę zainteresuje i zatrzyma na dłużej. Dodatkowo dochodzi kwestia reklam i promowania się. Dawno już straciłam zaufanie do blogerek, które reklamują masę produktów.

Jakiś rok temu odkryłam na youtube kanał Green Canoe. To kopalnia wiedzy dotycząca tematów wnętrzarskich, urodowych, ale i życiowych. Asia, twórczyni kanału, zawsze podkreśla, że w życiu zależy jej na jakości. I to widać, bo nawet kiedy coś reklamuje, to są to przedmioty z najwyższej półki. Nie „wciska” niczego, a każdy produkt jest najpierw dokładnie sprawdzony. Ja to sobie bardzo cenię.

Niech dowodem na jakość materiałów prezentowanych na Green Canoe będzie fakt, że kiedyś na moich studiach oglądaliśmy jeden z jej filmików.

Bardzo również podoba mi się podejście Asi do osób ją obserwujących. Zawsze odpisuje na wiadomości, odpowiada na pytania.

I wreszcie słów kilka o tematyce poruszanej na jej kanale i blogu. Asia często zaprasza ekspertów do rozmów na przeróżne tematy: począwszy od ogrodnictwa, mody, urody, gotowania, wnętrz, a skończywszy na pogadankach o relacjach międzyludzkich.

Bloga można poczytać tu http://greencanoe.pl/

Kanał youtube https://www.youtube.com/channel/UC8VAfxe9f8HWVSDpMWQ2M_w

Instagram https://www.instagram.com/green.canoe/?hl=pl

Książki Kate Morton

Ktoś może powiedzieć, że żyłam pod kamieniem skoro nie znałam wcześniej Kate Morton. W mojej rodzinie są osoby, które wykazują, czasem może trochę obsesyjne zainteresowanie, pewnymi okresami w historii. I tak: mój mąż to wielki „fan” (jeśli można użyć w tym kontekście takiego wyrażenia) I wojny światowej, ja uwielbiam czytać o dwudziestoleciu międzywojennym, a mój tato to pasjonat II wojny światowej. Także pierwszą połowę XX wieku mamy w tej rodzinie ogarniętą😊

Do tej pory przeczytałam dwie książki Kate Morton i akcja obydwu rozgrywała się dwutorowo: w latach 20-30-tych i w czasie teraźniejszym. Dom w Riverton i Dom nad Jeziorem (chyba jakaś mała obsesja na punkcie budynków, pewnie dlatego tak do mnie to trafia) to bardzo wciągające książki. Musze przyznać, że zawsze w tle czai się jakaś nieszczęśliwa miłość, ale to nie są typowe romansidła. Całe szczęście nie znajdziemy tu opisów typu: „pod jego spojrzeniem zapłonęły jej policzki, a oddech stał się płytszy”. Głównym motywem każdej powieści jest zagadka, a miłość to tylko narzędzie, które prowadzi bohaterów do takich, a nie innych decyzji.

Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł, podziel się nim z innymi. Będzie mi bardzo miło.

Zostaw komentarz, dla Ciebie to moment, a dla mnie kopalnia wiedzy o moich czytelnikach😊