Lifestyle,  Strona główna

Grudniowa niedziela

Miałam wielkie plany blogowe na grudzień. W zasadzie to napisałam masę tekstów, miały pojawiać się co kilka dni. Jednak w zderzeniu z rzeczywistością, okazało się, że zwyczajnie nie mam kiedy zrobić ładnych zdjęć. Rano ciemno, po pracy ciemno, a weekendy szare, bure i ponure. Mimo tych wszystkich niesprzyjających okoliczności, zależy mi na tym żeby pozostawić tutaj jakiś wpis na temat tego jak moja rodzina przeżywa ten szczególny czas. Instagram, youtube i wszystkie blogi eksplodują świątecznymi klimatami, a u mnie taka susza. Dzisiaj przygotowałam zapis z naszej ostatniej niedzieli.

W nocy spadło trochę świeżego śniegu. Dla dzieci frajda, dla rodziców to tylko jedna myśl: „Znowu trzeba odśnieżać”. Zjedliśmy naszą ulubioną owsiankę na śniadanie. To, że dzieciaki w każdą sobotę i niedzielę domagają się owsianki uważam za mój mały sukces.

20181216_094733

Szybciutko się ogarnęliśmy i pojechaliśmy na mikołajki organizowane przez szkołę karate, gdzie trenuje Tymek.

20181216_113917
20181216_113914

Tymek też brał udział w pokazach. Wszyscy byliśmy z niego bardzo dumni. Na koniec natrzaskał pompek na scenie, czym wprawił mnie w spore zdumienie (chyba z 10 ich zrobił, ja nie potrafię zrobić jednej porządnej!).

20181216_120016
20181216_122436
20181216_121244Po obejrzeniu pokazów wybraliśmy się na świąteczny jarmark. Kupiliśmy domowe naleweczki, kiełbandzię (tak mówimy w tym domu na kiełbasę) i parę drobiazgów.
20181216_133354
20181216_133227Postanowiliśmy też odwiedzić restauracje Żółty Słoń, która w Kielcach jest dosyć popularna, a jeszcze nigdy wcześniej w niej nie byliśmy. Ja najbardziej byłam zachwycona oczywiście samym wnętrzem! Po prostu chłonę wszystkie najdrobniejsze szczegóły i zapamiętuję, po to by móc niektóre pomysły potem wykorzystać w moich projektach.

 
Po obiadku pojechaliśmy do galerii kupić prezent dla taty. Dzieci obiecały oddać mi pieniądze, bo chciały za niego zapłacić same. W domu nie były już tak chętne do zwrotu długu, ale finalnie oddały po 5 zł. Dobre i to!

Na zakończenie dnia, ubraliśmy rodzinnie choinkę. Zaprosiliśmy rodziców i popijając naleweczki spędziliśmy naprawdę cudowny czas.

 
20181216_215026

Uwielbiam takie dni, kiedy możemy pobyć razem, bez pośpiechu, ale jednocześnie nie marnujemy czasu leżąc przed telewizorem. Myślę, że ta są właśnie te momenty, które potem wspomina się latami.

20181216_211940